-Łoooch!!! ( Ziew. ) Która godzina?? – Spoglądam na budzik. -7:40 ?! Szybko wstaje, przebieram się i wylatuje z mieszkania znowu bez śniadania. – Żeby tylko się nie spóźnić! -Myślę sobie. Wielkim cudem ( dziękuje Ci Boże ) zdążyłam na autobus. Lecz na następnym przystanku Juki zawsze wchodziła. – Nie ma jej. Może jest chora? - Szepcze pod nosem. Dojeżdżam do szkoły i nikogo nie ma na placu. –Dziwne. Chcę otworzyć drzwi wejściowe. Zamknięte. –Nie , nie. Czyżby dziś jest sobota? Grrr. No dobra pójdę na boisko poćwiczę sobie trochę. - Na szczęście wzięłam ciuchy na zmianę. Bo w mundurku było by no trochę niewygodnie. OK. przebrałam się w toalecie publicznej (upokożenie XD) i idę w stronę boiska do kosza. I jak to w tradycji bywa, ciamajda ( Ja XD) przewróciłam się o wystającą kostkę brukową. Poczułam, że ktoś mnie łapie i tym razem zauważyłam niską, z pewnością chłopięcą postać która szybko zniknęła z mojego pola widzenia. –Spokojnie Miko. Wszystko jest OK. Uspokoiłam się trochę i powędrowałam dalej w stronę mojego celu podróży.
– BUM, BUM, BUM! - Znów słychać odbijanie piłki. – Tym razem nie stchórzę – Myślę sobie. Idę powoli i ostrożnie rozglądając się dookoła. - Muszę być odważna! Dam radę! – Myślę podtrzymując się na duchu. Otwieram usta szeroko i krzyczę jak idiotka: - Przepraszam bardzo ale czy mogłabym tu poćwiczyć !? Słyszę, że masz piłkę więc możemy zagrać razem jeśli masz ochotę. Przez chwilę było słychać głuchą ciszę. – Z chęcią. – Ktoś odpowiada dosyć spokojnym głosem. Odwracam się do tyły i widzę dosyć niską postać ale i tak wyższą ode mnie. Ma piłkę w ręku, Niebieski włosy i oczy. – Aaaaa!!!! Z kąt ty się tu wziąłeś?! –Z przerażeniem w oczach pytam. –Byłem tu cały czas. Jak masz na imię? Stoję w ciszy przez chwilę próbując nabrać tchu i w końcu odpowiadam: - Mikory Saiyaki, ale mów do mnie Miko albo Mi-chan, jak z resztą chcesz. A ty? -Kuroko Tetsuya. I nagle mnie olśniło. – To ty mnie ratowałeś z wypadków? ( Było ich troche XD) - Yyy, noo tak. – Odpowiada trochę zawstydzony. –Dzięki! Gdyby nie ty to już bym pewnie dawno nie żyła I kolejne olśnienie XD : - Yyy to trochę dziwne nie spotykam codziennie osoby która ma tak oryginalne włosy jak ja. - To prawda... To co, gramy? - No OK ! -Odpowiadam z dosyć dużym impetem. Jest dosyć niski na kosza. Ale nie można oceniać ludzi po wyglądzie. Sama jestem niska i chyba nieźle gram, choć sama nie wiem. Ale, ale on jest po prostu ..... BEZNADZIEJNY ! Nawet ja ograłam go w 5 min. Lecz widać, że ma niesamowitą wole walki. - Świetnie grasz! - Mówi mi z zafascynowaniem. -Yyyy ja? Gram beznadziejnie !- Ale nawet nie chce mi się tego tłumaczyć myślę. Zaczął padać deszcz więc schowaliśmy się w sali. Gadaliśmy z 2 godzin o koszu i wgl. Deszcz w końcu ucichną - Odprowadzić cię trochę? -Zapytał miłym głosem. - No spoko ;). Szliśmy nie odzywając się, aż nie wytrzymałam i odezwałam się zdecydowanym głosem: -Długo grasz w kosza? -Ja? Od 2 klasy podstawówki. A ty? -Zaczęłam chyba jak miałam z 6 lat.
Szliśm już jakiś czas, a ja w ogóle nie zorientowałam się, że idziemy w przeciwnym kierunku. -Yyyyy gdzie my idziemy? -Chcę Ci coś pokazać. - Z uśmiechm odpowiedział niebiesko oki. Poznałam Kuroko dopiero dziś i czuję, że jest miłym i dobrym przyjacielem, więc zaufam mu i idę dalej wraz z nim...
Przepraszam, że w czwartek a nie w środę, ale problemy z internetm. Sory za 2 rozdział coś mi się sknociło podczas kopiowania... Nieważne. Jeśli z tym będzie coś nie tak to postaram się ten problem rozwiązać ( Jak poważnie i dyplomatycznie XD). Macie zdjęcie Kuroko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz